czwartek, 28 października 2010

Jeszcze nie na Wawelu, ale już blisko!

W biurze dzisiaj niezwykle pracowity dzień. I wcale nie chodzi o to, że dokumenty, protokoły, uchwały i inne stosy papieru były poprawiane, tworzone, pisane na nowo i podbijane. Że przewijali się ludzie jeden za drugim, Bartosz, Kamil, Ireneusz, Michał, Święty, koleżanka Ewa z UJ, Przewodnicząca i Sekretarz...


...bo oprócz atmosfery pracy umysłowej nadszedł TEN WIELKI MOMENT.

Zaczęło się niewinnie. Od rzuconego iście na wiatr jednego zdania. Chciałoby się powiedzieć, w stylu:"Pomożecie?" "Pomożemy!"

Najpierw biurko zostało przesunięte w dziwną, nigdy dotąd niespotykaną pozycję i miejsce. Za nim krzesła, komputery, telefon i inne mniej lub bardziej stosowne dla biura sprzęty zaplątane w miliony kabli.
Trzech mężczyzn, trzech superbohaterów, trzy osobne historie łączące się w jedną spójną całość...
Szef logistyczny akcji - Mateusz oraz Ireneusz i Kamil. Powzięli na swoje ramiona dosłownie i w przenośni, to, co wyniesione miało być już dawno.

Zastanawiano się, podnieść, przeturlać, posunąć? Opcji było wiele. Najlepsza? Pchać!
Ireneusz jak superbohater wyjął drzwi z zawiasów, wyniósł, jako wsparcie niezastąpiony Kamil. Pchano, pchano, pchano... wtem! Wycieraczka przeszkodziła misji, Kamil w akcji desperacji postanowił naprawić sytuację, kiedy stała się rzecz straszna! Białe spodnie Kamila ucierpiały niezmiernie - pojawiły się pierwsze plamy.

Powrócono do pchania... przez biuro, przez próg, aż wreszcie na korytarz! By, ku chwale przyszłemu remontowi stało się:
METALOWA SZAFA ZOSTAŁA WYNIESIONA Z BIURA
i spoczywa w korytarzu Alfy, by wreszcie za sprawą firmy Południe anihilować i już nigdy więcej nie powrócić!

Uczcijmy to minutą ciszy...

Następnie, w ferworze zmian i pracy - ściągnięto z tablicy cele strategiczne poprzedniej kadencji władz. To nie to, że nie pamiętamy, że zmieniamy, że chcemy całkowicie zmieniać!
Ta tablica, jest nam po prostu, potrzebna!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz